Delikatna ofensywa - dwa grosze od serdecznego antyfana.



Oglądasz archiwalną wersję tematu "Delikatna ofensywa - dwa grosze od serdecznego antyfana." z forum www.saphira.xgame.pl/





Strona 1 z 31, 2, 3


Galadh - 2008-07-17, 17:01

Witam szanownych użytkowników forum!
Jakoże jestem człowiekiem konkretnym i nie zwykłem niepotrzebnie rozwlekać moich różnorakich opinii [chociaż w tym przypadku, nie mogę wam tego zagwarantować], zamierzam wystawić karty na stół – jestem antyfanem twórczości Ch. Paolini'ego [przez złośliwców może nie do końca trafnie, nazywanego również „Pałkolinim”], ogólnie rzecz biorąc jego serii nie trawię i jej serdecznie nie cierpię. Zarejestrowałem się na tym forum, aby zaprezentować użytkownikom swoje zdanie na temat ten, traktowany zarówno wąsko, jak i szeroko. Mam nadzieję, że moderatorstwo potraktuje mnie z równym szacunkiem, i nie będzie bawiło się w banalne wykopywanie tematu, szczególnie, że nie pragnę prowokować niepotrzebnych konfliktów, a także obrażać użytkowników. Nie staję, jak śmiem twierdzić, przeciwko regulaminowi.

Mam lat szesnaście, i nie mimo tego, że przeżyłem w życiu sporo, nie mam w zamiarze szczycić się, że jestem niesamowicie doświadczony itd., bo najpewniej, najzwyczajniej w świecie – tak nie jest. Nieco ponad rok temu, stwierdziłem, że do „Dziedzictwa” czuję przede wszystkim pogardę i spotyka się ono z moim dogłębnym niezrozumieniem – a raczej, mam na myśli jego fenomen. Albo wręcz przeciwnie. Przez ten cały okres, wyrabiałem sobie owe zdanie, choćby poprzez próbę dyskusji z fanami z różnych środowisk, i owszem, do takiej własnie doszedłem opinii – moje zdanie jest niezbyt pochlebne. Ba, wręcz przeciwnie.

Skupmy się na faktach. Ch. Paolini zapoczątkował ten cykl, swoim życiowym debiutem – książką o wdzięcznym tytule „Eragon”, która charakteryzowała się przede wszystkim wcale niezłą okładką, przedstawiającą smoka należącego do głównej, tytułowej zresztą postaci. Najbardziej soczystym elementem kampanii reklamowej owego „dzieła”, okazał się pewien szczegół – autor miał jedynie 15 lat (chociaż przyznam, że poprzez sprzeczne doniesienia, nie wiem dokładnie kiedy – czy wtedy, gdy książka została zakończona lub może gdy prace były zaawansowane), i to miał być ten fakt, dla którego mieliśmy już wykonywać przed autorem pokłony. I tu moje pierwsze wtrącenie – książka, powinna bronić się sama swoją jakością, a nie wiekiem autora! Chyba mówię prawdę? Nie ma znaczenia, ile lat miała osoba, która ją napisała. Książka ma być dobra, „z samej siebie”, i tyle.
Po ponownym przeczytaniu „Eragon'a”, i po dosadnym przemyśleniu jego treści, nasunął mi się jeden wniosek. Nie, nie, i jeszcze raz – nie!! Pod żadnym pozorem, nie mogę pojąć na czym owy fenomen polega. Książka w mojej skromnej opinii, jest porażką – i to jest naprawdę opinia obiektywna, a zaraz, dowodnie was o tym przekonam.
Obie, dotychczasowe części „Dziedzictwa” przeczytałem po kilka razy, głównie po to aby być pewnym swojego zdania, i aby nic mi nie umknęło. Znam uniwersum Eragona Cieniobójcy [tutaj wtrącę – uważam owy przydomek za podlany kiczowatym lukrem] jak własną kieszeń (chociaż to zależy, których spodni, ale mniejsza o to), i dlatego proszę o nie zarzucanie mi takich zdań, jak nieznajomość utworu lub niekompetencja w tym względzie.
Dlatego, zajmę się teraz moimi argumentami. Pozwólcie, że podsumuję każdy jakimś „grzechem”, który zarzucę min autorowi:

1.„Dziedzictwo”, jest kalką starej trylogii „Star Wars”. „Eragon” to wiernie odzorowana „Nowa Nadzieja”. W skrócie:
Księżniczka jest w tarapatach. [Arya napadnięta „podstępem” przez Urgale / Leia zaatakowana poprzez Trooper'ów.] Nie chce, aby artefakt dostał się w ręcę wroga, dlatego wysyła go do „starszego człowieka”, który niegdyś był sojusznikiem, obecnie ukrywa się. [R2-D2 wysłane do Obi-wan'a / Jajo Saphiry teleportowane do Brom'a] Niestety, owy przedmiot przechwytuje młodzian, który zresztą jest głównym bohaterem i żyje w pobliżu właściwego adresata. Na wskutek tego niedojrzałego czynu, domostwo bohatera zostaje zniszczone, a wujostwo, na wskutek odniesionych ran, umiera. Sprawcą tej zbrodni są słudzy Imperatora. Młodzian, który jest rozgoryczony tym faktem i którego przejęło pragnienie zemsty, wyrusza za namową starszczego człowieka w podróż, także po to, aby spełniło się jego przeznaczenie. Po drodze uczy się wiele, dzięki dziadowi, i w końcu następują na właściwy trop. W końcu, u kresu wędrówki poznają przystojnego drania – tutaj mała różnica, ponieważ poznanie owego osobnika ma różnicę w czasie – znaczy się, Brom odnosi rany, a wtedy wparowuje Murtagh i ratuje sytuację. A jak wiemy, w „Nowej Nadzieji”, Han Solo dołącza się do kompanii nieco przed ostatnią walką dziaduna.
Główny bohater i przystojny drań, ratują razem księżniczkę [Arya / Leia], i nawiązując z nią kontakt, postanawiają odeskortować ją do kryjówki rebeliantów. Za nimi zasuwają słudzy Imperatora. Na koniec, dochodzi do większego nabijania się na pale, a rebelianci wygrywają głównie dzięki przybyłym bohaterom. W dodatku osłabiona zostaje siła Imperium – ginie Durza i wiele Kulli / zniszczona Death Star, śmierć ponosi wiele żołnierzy.
Podobieństwa można dostrzec również w „Eldest”, gdzie bohater podróżuje aby spełniło się jego przeznaczenie i przechodzi trening, przy pomocy „ostatniego-żyjącego-mistrza” (Oromis / Yoda).
Na podstawie doniesień i spoilerów, śmiem twierdzić, że także kolejne części mogą zawierać w sobie podobieństwa. Pragnę także zauważyć, że smoki są takim jakby odpowiednikiem mieczy świetlnych, a Jeźdźcy, Rycerzy Jedi.
Nie, nie jestem fanem SW ani specjalnym zwolennikiem tego uniwersum, ale pragnąłbym zauważyć, że niemożliwy jest taki zbieg okoliczności. Grzech pierwszy – nieczystość.
Czy jesteście w stanie, dać na to jakiś kontrargument?
2. Paolini czerpie także wiele z dorobku kultowych już, dzieł Fantasy, jak np twórczość Tolkien'a. Wykorzystuje, klasyczne rasy – Elfy, Krasnale, i oczywiście Ludzi, przefragmentowuje nieco Goblinoidy na Urgale [Kulle przypominają nieco Uruk-Hai, huh?], a na domiar złego, nie pozostawia nic od siebie, ponieważ pomysł z „soul-link'iem” pomiędzy Jeźdźcem, a jego smoczyskiem, został stworzony przez pannę Le Guin, autorkę serii „Tales from Earthsea”. Wskazuje to dlatego, ponieważ niektórzy uznają to za ową odrobinkę, którą wrzucił do kotła fantasty Paolini. Ani krzty oryginalności, drodzy userzy! Chyba że się mylę? Proszę ponownie, o wskazanie kontrargumentu - czegoś niepowtarzalnego, co zostawił nam w umysłach autor. Grzech drugi – nieumiarkowanie w pobieraniu i kopiowaniu.
3.Generalnie, fabuła – leży. Owszem, widać że autor miał całość zaprojektowaną, dlatego wraca do motywów z przeszłości i książka nie jest dziełem spontanicznej postawy. To się chwali. Tyle, że akcja ciągnie się niczym guma do żucia, a fabuła nie jest niczym specjalnym, bo owszem, nie jest najgorsza – to jest fakt. Ale pomijając to, że autor nie jest chyba w stanie robić scen dlatego rozbija w niespodziewanym momencie całość na rodziały albo przechodzi do innego motywu... i do tego, że jak już mówiłem, pierwsza część to niesprawna kalka „Nowej nadzieji”, a dopowiedzenia do niej, są raczej drętwe i denne, wg mnie? Fabuła to kolejny, poważny minus. Każdy autor fantasy, byłby w stanie zrobić coś na przynajmniej takim poziomie. Grzech trzeci – nie grzeszenie kompetencją.
4.Świat przedstawiony, postaci, dialogi – dno, w mojej opinii. Jak już pisałem, uniwersum czerpie garściami od innych autorów, poza tym brakuje wyczerpujących opisów, co sprawia, że jest denny. Dialogi nie są ani błyskotliwe, ani oryginalne, ani zabawne (tak, uważam że niemalże każda książka fantasy, powinna choć minimalnie spełniać to kryterium – chyba że w zamyśle autora jest projekt mrocznego świata, zbudowanego z apatii, chce coś przez to przekazać – w tym wypadku, zwolnione od tego obowiązku). Powiedziałbym wręcz, że są niesamowicie drętwe i nudne. Nie zaskakują niczym. Ale i tak, najpoważniejsza wada, to postaci – które są płaskie, nieciekawe i bezbarwne. I do tego ostatniego zdania drodzy państwo, kontrargumentów wyszukiwać nie musicie, bo takowych nie ma. Tak jest, i tak uważają nawet zwolennicy „Dziedzictwa”. Grzech czwarty – lenistwo? Nie, nie przepraszam, nie. Chciałbym wierzyć, że to lenistwo. Ale nie mogę. Bo to ponownie, grzech trzeci? Myślę, że tak.
5.Godna pożałowania, komercja wokół książki. I odbiorcy. Nastolatek z nudów pisze swoje małe dzieło. Rodzice wydają mu to na pobliskim obszarze (wcześniej redagując dosadnie – jak to wyglądało przed redakcją?!), książka zdobywa coraz większą popularność i wkrótce szaleństwo ogarnia cały świat. Paolini być może został nawet wykorzystany, jako mechanizm do komercyjnej maszyny, która ma za zadania nabić jak najwięcej pieniędzy, której okrutnymi konstruktorami są jego rodzice. A dowodów na to, można szukać w wywiadach z Paolini'm, a także zarejestrowanych materiałach video tudzież audio, ze wskazaniem na te pierwsze. To, co teraz napiszę może naprawdę zaboleć. Nie mam zamiaru nikogo obrażać, ale chciałbym jednak napisać delikatnie prawdę. Proszę doczytać ten argument do końca i nie wyciągać pochopnych wniosków. Nasz dzisiejszy świat, tworzą ludzie którzy są konsumentami, i co gorsza, konsumentami nieco bezmózgimi. Tak jest np w przypadku fanów takich „wspaniałych” zespołów jak Tokio Hotel czy Feel (którego to, na marginesie teksty, usiłowała rozszyfrować wspaniała Kasia Nosowska – poległa). Zwolennicy ci, zasłaniają się się pustym sloganem - „o gustach się nie dyskutuje”, i zazwyczaj oznacza to, że nie mają w zasadzie żadnych argumentów, które mogłby godnie zasłonić obiekt ich uwielbienia. A niech ich tam – niech sobie słuchają, ale i tak wszyscy poważni ludzie, znający się na muzyce, wiedzą jaka jest prawda.
Tak sobie jest z „Dziedzictwem”. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego wora, i wiem także, że fani dzielą się na kilka grup. Są tacy, którzy po prostu lubią ową serię, ale bez przesady itd, mają innych, bardziej lubianych autorów. Są tacy, którzy nawet bardzo lubią dzieło Paolini'ego, i stawiają je na równi z autorami, z dużym stażem. Ale i tak jedyna grupa, której należy się obawiać, to ci, którzy znają trzy serie na krzyż - „WP”, „HP” i „Dziedzictwo”, i chwalą się potem tak dennymi komentarzami, szurającymi kończynami po dnie, jak np „Leprzejsze niż Harry Portier, ale gorsze niż Wladca” (bodajże autentyk). Ludzie! Po pierwsze! Czy to są jedyne serie fantasy na świecie? (pomijam to, że to czy „HP” w ogóle takowym jest, to kwestia sporna). Takie też osoby, uważam za owych konsumentów, i wielokrotnie, dowodnie przekonali mnie o tym, że to słuszne, bluzgając mnie, gdy grzecznie prosiłem o argumenty, broniące „Dziedzictwo”. Często są to osoby niedojrzałe, które „wychowały się” na tej serii, i nie sięgają po nic innego. Ludzie! Obudźcie się! Nie dość, że człowiek próbuję takowym pomóc, to jeszcze obrywa mięchem. ;/ Nie zabraniam nikomu czytania – czytajcie co chcecie, proszę! Wolę nawet, abyście czytali to, niż żebyście w ogóle nic nie czytali. Ale i tak, wiemy swoje. Apropo komercji, to kolejny dowód na to, to rozbicie całości na jeszcze jedną część. Nie wierzę, że to była konieczność. : ) Powtarzam, że nie chcę was wrzucać do jednego wora. Ale niestety, zwolennicy „Dziedzictwa” pozostawili do tej pory właśnie takie świadectwo. Przekonajcie mnie, że jest inaczej.
Grzech piąty – chciwość.
6.Osoba autora. Nieskromny, nierzadko wywyższający się młokos, który uważa się za coś więcej, bo napisał przeciętną, a wręcz mierną książkę, która nie jest tak naprawdę niczym specjalnym. Jak już napomniałem, być może ofiara podłego mechanizmu, która nie chce go napędzać. Często mąci coś w wywiadach, kręci, wyraźnie się gubi. Gdzie jest przepraszam, jego cudowny talent, skoro wcale nie aż tak gruba książka, pisze się tyle czasu, i każe na nią aż tyle czekać? Brak weny? Jeśli jest rzeczywiście prawdziwym autorem, to przerwa spowodowana brakiem weny powinna przeszkodzić kilka razy w ciągu całego procesu, każdy z tych okresów przeliczony na góra dwa tygodnie. Więc o co w tym tak właściwie chodzi? Tzn ja w jego talent nie wierzyłem ani przez chwilę, żeby to było jasne. Patrząc pod względem „jakości” jego dzieła, to prezentuje żałośnie niski poziom. Mam nadzieję, że nie będzie on początkiem zmierzchu ery słowa pisanego. Szkoda, że tak piękny koszyk, z tak soczystymi jabłkami jak fantasy, wzbogaca się o taką robaczywkę...
Chyba, że jest inaczej? Proszę bardzo, to tylko moja opinia. Możecie ją spróbować obalić.
Grzech szósty – pogarda. Moja, do osoby autora.
7. A ten „grzech” - pozostawiam wam do inwidualnego namysłu.

Podsumowując – myślę, że w satysfakcjonującej mierze wyraziłem swoją opinię, używając do tego w miarę trafnych argumentów. Chciałbym, abyście włączyli się do dyskusji i spróbowali owe argumenty obalić.
Ja bym chciał jeszcze dodać, że użytkowniczki o nickach jotka i Roszpunka, wczoraj i właściwie także dzisiaj, uczestniczyły w ożywionej dyskusji z kilkoma osobami. Odbyła się ona w komentarzach do jednego z najświeższych news'ów. Owszem, krytykujący zachowali się nie do końca ładnie, obrażając je, ale swoją drogą – jaki poziom te 2 osoby zaprezentowały? I jak taki np BMF mógł zachować dystans i zimną kraw? Po ponad 10 postach radosnego krzyczenia, wspaniałomyślnie napisały, dlaczego „Dziedzictwo” jest wg nich potęgą. Oto owe, trafne argumenty:

1.Ciekawa i wciągająca fabuła, przyznaje nie jest ona mistrzowska...
2.Wiele barwnych i różnorodnych postaci, z których każda coś wnosi do ogólnego zarysu akcji...
3.Czytający Eragona( w większości pomijając niektórych...)po każdej stronie są ciekawi tego co się dzieje dalej.. z paroma wyjątkami (dla mnie przygody Rorana były nudne)
4.Książkę czyta sie przyjemnie i szybko, potrafi zabić nudę...
5. Przemyślana fabuła, która z biegiem czasu ujawnia swoje tajemnice i rozwiązuje zagadki
6. W miarę przybywania stron bohaterowie dojrzewają i zmieniają się nie koniecznie na dobre...
7. Duża wielowątkowość co sprawia, że "każdy" może znaleźć coś dla siebie...
8. Nowe spojrzenie na świat fantasy, przedstawienie znanych ras w innym świetle...

No cóż, robi się nam ciekawy przekrój prawda?
Kolejny zestaw:

-występują emocje- czego w wielu książkach brakuje,
-postacie wydają się prawdziwe,
-jest niesamowicie wciągająca,
-wyobraźnia Paoliniego nie zna granic,
-przedstawił wczesniej znane już postacie (elfy, krasnoludy, smoki) całkiem inaczej niż inni pisarze,
-nie robi długich na 5 stron opisów,
-nie zrobił z Eragona wszechmogącego,
-całą książkę wcześniej przemyślał (różne fakty łączą się ze sobą),
-potrafi myśleć inaczej niż większość ludzi z jego gatunku (faceci) i wie, że część swoich fanów zyskał dzięki temu, że zrobił z Eragona "Księcia na białym koniu",:)

Ke? Przepraszam, ale zaczynam mieć banana na twarzy. Dziękuję za poświęcony mi czas, który poszedł na wypisanie tego cuda, ale niestety, to się nie trzyma kupy. Ani trochę. Dopisek jednej z dwóch, broniących „Eragon'a”.:

„i napisz parę argumentów za Eragonem, głupi człowiek by ich nie wymyślił :D:D”

To pozostawię także, do samodzielnej interpretacji.

Przepraszam za to, że momentami mój ton był zbyt ostry, ale zrozumcie, że gdy odnotowuję takie opinię, wręcz nie jest mi do śmiechu. : )

Prosiłbym, o sensowną dyskusję.
Pozdrawiam, Galadh.


bonTONnaOSTRZUnoża - 2008-07-17, 18:02

książka, powinna bronić się sama swoją jakością, a nie wiekiem autora! Chyba mówię prawdę?


Prawda
Dziedzictwo”, jest kalką starej trylogii „Star Wars”. „Eragon” to wiernie odzorowana „Nowa Nadzieja


Może nie wiernie odwzorowana ale jednak podobieństwo uderzające.
Nie, nie jestem fanem SW ani specjalnym zwolennikiem tego uniwersum, ale pragnąłbym zauważyć, że niemożliwy jest taki zbieg okoliczności. Grzech pierwszy – nieczystość.
Czy jesteście w stanie, dać na to jakiś kontrargument?


Wymyślił religie krasnoludów historie kraje mapę język... (z tym językiem to trochę ściema)
Wykorzystuje, klasyczne rasy – Elfy, Krasnale, i oczywiście Ludzi, przefragmentowuje nieco Goblinoidy na Urgale


ten akurat argument jest lipny, we wszystkich książkach występują ludzie krasnoludy i elfy.
są W wiedźminie i co Sapkowski to noob??
Powtarzam, że nie chcę was wrzucać do jednego wora


muszę ironizowac czy wszyscy się domyślą??
wcale nie aż tak gruba książka, pisze się tyle czasu, i każe na nią aż tyle czekać? Brak weny? Jeśli jest rzeczywiście prawdziwym autorem, to przerwa spowodowana brakiem weny powinna przeszkodzić kilka razy w ciągu całego procesu, każdy z tych okresów przeliczony na góra dwa tygodnie. Więc o co w tym tak właściwie chodzi


Może nie żyje tylko książka może sie uczy biega gra w piłkę jeździ na rowerze pije pali urządza imprezy, a co do czasu pisania - G.R.R.M
Ke? Przepraszam, ale zaczynam mieć banana na twarzy. Dziękuję za poświęcony mi czas, który poszedł na wypisanie tego cuda, ale niestety, to się nie trzyma kupy. Ani trochę. Dopisek jednej z dwóch, broniących „Eragon'a”.:


No co średnia książka ale mi sie podoba, jest super i nie myśl o tym swoim krzyżu WP HP Dziedzictwo, jestem oczytany bez fałszywej skromności lube czytać i tak przeczytałem Eragona z nudów gdy już całkiem zakurzył sie na półce puzniej wpisałem na oklep saphira.pl i jupi stronka puzniej forum, książka jest średnia ale niema to jak popisać z ludźmi na forum co chociaż znają fabułę (nie mówię że nie znasz) ale więc jesteś na stronie fanów Dziedzictwa i wiesz ja też sie dziwie jak można słuchać disco polo ale mam to dupie.
Oto owe, trafne argumenty:

1.Ciekawa i wciągająca fabuła, przyznaje nie jest ona mistrzowska...
2.Wiele barwnych i różnorodnych postaci, z których każda coś wnosi do ogólnego zarysu akcji...
3.Czytający Eragona( w większości pomijając niektórych...)po każdej stronie są ciekawi tego co się dzieje dalej.. z paroma wyjątkami (dla mnie przygody Rorana były nudne)
4.Książkę czyta sie przyjemnie i szybko, potrafi zabić nudę...
5. Przemyślana fabuła, która z biegiem czasu ujawnia swoje tajemnice i rozwiązuje zagadki
6. W miarę przybywania stron bohaterowie dojrzewają i zmieniają się nie koniecznie na dobre...
7. Duża wielowątkowość co sprawia, że "każdy" może znaleźć coś dla siebie...
8. Nowe spojrzenie na świat fantasy, przedstawienie znanych ras w innym świetle...

No cóż, robi się nam ciekawy przekrój prawda?
Kolejny zestaw:

-występują emocje- czego w wielu książkach brakuje,
-postacie wydają się prawdziwe,
-jest niesamowicie wciągająca,
-wyobraźnia Paoliniego nie zna granic,
-przedstawił wczesniej znane już postacie (elfy, krasnoludy, smoki) całkiem inaczej niż inni pisarze,
-nie robi długich na 5 stron opisów,
-nie zrobił z Eragona wszechmogącego,
-całą książkę wcześniej przemyślał (różne fakty łączą się ze sobą),
-potrafi myśleć inaczej niż większość ludzi z jego gatunku (faceci) i wie, że część swoich fanów zyskał dzięki temu, że zrobił z Eragona "Księcia na białym koniu",:)


Dobra może spytasz sie o te "trafne argumenty" na naszym forum, ja o tamtych wypowiedziach nic nie wiedziałem ...

Penny - 2008-07-17, 20:52

dwa grosze od serdecznego antyfana.


Bez przesady dwa grosze, mnie tyle nie chciałoby się po prostu napisać, wolę zachowywać wenę na moje małe dzieUka literackie, niż recenzję, faktycznie, bardzo przeciętnej książki. Uznaj to za mały wstęp, przy okazji którego chciałabym ci pogratulować wytrwałości w obszernym wyrażaniu swoich poglądów o zaledwie dwóch tomach Dziedzictwa - zwłaszcza, że ich nie lubisz.

Mam lat szesnaście, i nie mimo tego, że przeżyłem w życiu sporo, nie mam w zamiarze szczycić się, że jestem niesamowicie doświadczony itd., bo najpewniej, najzwyczajniej w świecie – tak nie jest. Nieco ponad rok temu, stwierdziłem, że do „Dziedzictwa” czuję przede wszystkim pogardę i spotyka się ono z moim dogłębnym niezrozumieniem – a raczej, mam na myśli jego fenomen. Albo wręcz przeciwnie. Przez ten cały okres, wyrabiałem sobie owe zdanie


Wytłumaczę to tak. Z niektórych książek człowiek zwyczajnie wyrasta. Pomiędzy moim dziewiątym a jedenastym rokiem życia miałam obsesję na punkcie Pottera, potem przerzuciłam się na Władcę, a potem, będąc w klasie pierwszej gimnazjum, dostałam Eragona i Najstarszego na Boże Narodzenie. Każda z tych serii/trylogii/whatever przez długi czas była dla mnie najlepsiejsza, najbardziej kólasta i zaje... wiadomo jaka. O ile w stosunku do twórczości Tolkiena mam przede wszystkim głęboki szacunek, a także sentyment, o tyle Paolini i Rowling obecnie są dla mnie bardzo przecenieni. Na przestrzeni kilku lat zmieniłam swoje upodobania książkowe tak bardzo, że sama w te zmiany uwierzyć nie do końca potrafię.
Chodzi mi o to, że wraz z upływem czasu każdy wyrabia sobie własne zdanie - to, że w danej chwili ktoś fascynuje się twórczością Krzyśka P., to nie znaczy, że zostanie tak na zawsze.

„Dziedzictwo”, jest kalką starej trylogii „Star Wars”


Akurat w tej kwestii dyskutować nie będę, Gwiezdne Wojny od zawsze omijałam szerokim łukiem.

Paolini czerpie także wiele z dorobku kultowych już, dzieł Fantasy, jak np twórczość Tolkien'a. Wykorzystuje, klasyczne rasy – Elfy, Krasnale, i oczywiście Ludzi, przefragmentowuje nieco Goblinoidy na Urgale [Kulle przypominają nieco Uruk-Hai, huh?]


I nie on jeden z Tolkiena czerpie; może, w przeciwieństwie do niektórych, wydaje się czerpać garściami. Jednak szanowny profesor T. to ojciec gatunku i doprawdy niewielu autorów fantasy wydaje się nie korzystać z jego pomysłów.

Proszę ponownie, o wskazanie kontrargumentu - czegoś niepowtarzalnego, co zostawił nam w umysłach autor.


Jestem przekonana, że głupota niektórych bohaterów książki, która miała w oczach czytelnika jawić się jako bezgraniczna mądrość, jest jednak niepowtarzalna.

Ale i tak jedyna grupa, której należy się obawiać, to ci, którzy znają trzy serie na krzyż - „WP”, „HP” i „Dziedzictwo”, i chwalą się potem tak dennymi komentarzami, szurającymi kończynami po dnie, jak np „Leprzejsze niż Harry Portier, ale gorsze niż Wladca” (bodajże autentyk). Ludzie! Po pierwsze! Czy to są jedyne serie fantasy na świecie?


Przeczytałam trylogię Tolkiena i jego Hobbita... oraz Niedokończone Opowieści, Potter zajmuje honorowe miejsce na mojej półce, Dziedzictwo również posiadam, i to w sumie tyle, jeżeli chodzi o moje doświadczenie z fantasy. Mogę dodać jeszcze wymęczonego (przeczytanie sagi zajęło mi chyba z pół roku), jednak lubianego Wiedźmina, Artemisa Fowla i trylogię pani Funke. Na tym skończyłam, uważam, że z fantasy mam całkiem niezłe (jak na moje wymagania) doświadczenie, i niespieszno mi do tego wracać.
Odpowiadając na twoje pytanie - czy to jedyne serie fantasy na świecie? Może i nie, ale przede wszystkim najpopularniejsze. Reklama robi cuda, zamieszanie wokół danej powieści również cuda czyni, nic więc dziwnego, że ludzie zwrócili uwagę na Pottera, o którym książki ogłoszono objawieniem i fenomenem - jeżeli nie wieku, to przynajmniej dekady. Nic mnie również nie dziwi, jeżeli chodzi o Władcę Pierścieni i jego niegasnącą popularność - przecież gdyby nie genialna ekranizacja Jacksona i jej ogromny sukces, wielu nie miałoby chęci zabrać się za całkiem pokaźną jeżeli chodzi o 'grubość' trylogię. A w ten sposób - udali się do kina, i złapali przynętę.

Alveaner - 2008-07-17, 21:03

Może nie żyje tylko książka może sie uczy biega gra w piłkę jeździ na rowerze pije pali urządza imprezy, a co do czasu pisania - G.R.R.M


O tak. Mistrz Martin to doskonały przykład. pierwsza książka wydana została w 1996 roku. Od tamtego czasu napisał trzy (długie to prawda), ale mamy rok 2008, a UdW została wydana w 2005, na Dance with Dragons nadal się pisze i końca nie widać.
Cóż, Martinowi mogę wybaczyć, bo wszystkie jego książki były dopracowane w najmniejszym nawet szczególe.


Penny - 2008-07-17, 22:24

Nie przesadzaj, od ręki wymienię Ci trzy cykle fantasy w których żaden elf i krasnolud stopy nie postawił.


bonTON napisał, że we wszystkich książkach występują ludzie krasnoludy i elfy, na co ja odparłam, że ma chyba ma na myśli we wszystkich książkach fantasy (bo raczej w innych gatunkach literatury krasnoludków i innych stworzonek się nie spotyka), chociaż i tak z tymi wszystkimi nie do końca się zgadzam. To dokładnie to, o co mi chodziło, bo mam wrażenie, że źle mnie zrozumiałaś.

Thunder - 2008-07-17, 22:46

Galadh, bardzo trafie porównałeś Eragona z Nową nadzieją. Jestem fanem Star Warsów i nie zauważyłem aż tylu podobieństw! Samo to zachęciło mnie do przeczytania całości

Galadh - 2008-07-18, 03:54


Może nie wiernie odwzorowana ale jednak podobieństwo uderzające.

Może tak... ^^ Bardzo uderzające.

Wymyślił religie krasnoludów historie kraje mapę język... (z tym językiem to trochę ściema)

Trochę bardzo, rzekłbym. A to, co wypunktowałeś, toto zbytnio dorobek nie jest, hę? Ja póki co wymyśliłem, jak śmiem twierdzić parę lepszych i bardziej oryginalnych projektów. Nie musicie wybaczać braku skromności. ;d

ten akurat argument jest lipny, we wszystkich książkach występują ludzie krasnoludy i elfy.
są W wiedźminie i co Sapkowski to noob??

Owszem, w większości – ale nie o to mi chodziło – Sapek, zauważ, przedstawił nam te rasy niepowtarzalnie i niesamowicie. Dobry Elf, to martwy Elf? Wszyscy wiemy, o co chodzi. Pan Sapkowski to nie n00b. To AS. :P BTW, sprawdź może znaczenie słowa „noob”. Którego na marginesie nie lubię zbytnio.

muszę ironizowac czy wszyscy się domyślą??

Przeceniasz mnie.

Może nie żyje tylko książka może sie uczy biega gra w piłkę jeździ na rowerze pije pali urządza imprezy, a co do czasu pisania - G.R.R.M

Ogólnie oczywiście, że robi takie rzeczy i rozwija życie towarzyskie. Ale to nie koliduję. Tzn, znam autorów, którzy robią mnóstwo takich rzeczy w trakcie pisania, a i tak wydają w miarę prędko dobre książki. BTW, wątpię, czy on pali. ;d Synek mamusi!

No co średnia książka ale mi sie podoba, jest super i nie myśl o tym swoim krzyżu WP HP Dziedzictwo, jestem oczytany bez fałszywej skromności lube czytać i tak przeczytałem Eragona z nudów gdy już całkiem zakurzył sie na półce puzniej wpisałem na oklep saphira.pl i jupi stronka puzniej forum, książka jest średnia ale niema to jak popisać z ludźmi na forum co chociaż znają fabułę (nie mówię że nie znasz) ale więc jesteś na stronie fanów Dziedzictwa i wiesz ja też sie dziwie jak można słuchać disco polo ale mam to dupie.

To średnia w końcu czy super? :P BTW, sporo rażących literówek. U mnie też w sumie parę, żeby nie było, że ciskam kamieniami.

Dobra może spytasz sie o te "trafne argumenty" na naszym forum, ja o tamtych wypowiedziach nic nie wiedziałem ...

Nie do końca pojąłem, ale tak czy inaczej zamierzam zrobić drobiazgowe śledztwo, kto był tak inteligentny. Ta Roszpunka czy jak jej tam, ma 18 lat. :P Leżę.



Dziękuję za poświęconą chwilę, a jakbym mógł uprzejmie coś poradzić – mimo wszystko, sympatię ludzi można zdobyć choćby poprzez popracowanie chwilę nad estetyką postu. Taka moja sugestia. Pozdrawiam.

Naastęęępnyyy...!

Wodzus - 2008-07-18, 13:25

Trochę się chyba spóźniłem, ale...

Kolego, faktycznie chyba zastałeś tutaj nie te osoby co trzeba. Wszyscy chyba zdają sobie sprawę z tego, że Dziedzictwo jest co najwyżej średnie. Wszyscy traktujemy Dziedzictwo jako powieści do przeczytania na raz, i to wtedy, gdy nie chce nam się iść do bibilioteki, albo dać szarym komórkom odpocząć.

W wielu sprawach masz rację, ale trochę się zaplątałeś we własny tok myślenia.

Mamy oto stwierdzenie, że książka powinna się sama bronić. Prawda. Wiek autora nie ma tu nic do rzeczy. Tak samo nic do rzeczy nie ma fakt, że wydali ją jego rodzice.
Odejdź od tej sprawy. Co cię to obchodzi? Miał chłopak szczęście i wykorzystał swoją szansę. Dgybyś ty miał rodziców w wydawnictwie, to szukałbyś innego? Nie.
Że wydali ją dla kasy - poczytaj sobie wywiady z Sapkowskim. On zaczął od opowiadania "Wiedźmin" napisanego na konkurs, a dalej pisał aby zarabiać, i wcale się z tym nie kryje.
Tak, wiem. Dzieła ASa są wyższej jakości. Jednak fakt pozostaje faktem. One też zostały stworzone dla kasy.

Grzech ściągania
A słyszałeś o powieściach R.A. Salvatore'a? O systemach RPG D&D? O tysiącach powieścideł zawierających elfy, krasnoludy i orków?
Jeśli chodzi o podobieństwo do GW - prawda! Sam jestem fanem GW i zauważyłem to już na samym początku "Eragona".

Reklama wokół książki i odiorcy.
To też bzdet. Chyba jesteś po prostu zazdrosny, bo inaczej nie czepiałbyś się reklamy.
Każdy chce mieć reklamę, nie ma w tym nic złego. A jeśli chodzi o odbiorców, to nie jest kwestia powieści a ludzkiego nieobiektywnego myślenia.

W skrócie - w kwestii jakości i zawartości książki masz rację, jesli chodzi o całą otoczkę - czepiasz się (pewnie zazdrościsz sukcesu i forsy jaką Paolini zbił. Normalny ludzki odruch).

Nie jestem fanem, a "eragona" czytałem dwa razy, żeby mieć pewność, że w książce występuje zdanie "wszyscy obudzimy się z poderżniętymi gardłami". Tak więc za drugim razem dotarłem do tego zdania i skończyłem.

Alveaner - 2008-07-18, 13:35

poczytaj sobie wywiady z Sapkowskim. On zaczął od opowiadania "Wiedźmin" napisanego na konkurs, a dalej pisał aby zarabiać, i wcale się z tym nie kryje.
Tak, wiem. Dzieła ASa są wyższej jakości. Jednak fakt pozostaje faktem. One też zostały stworzone dla kasy.


Powiedz mi który autor nie pisze po to, żeby na tym pisaniu w jakiś sposób zarobić? Ja chyba takiego autora nie znam. To jest zawód, jak każdy inny uprawia się go, żeby zarobić na życie.

A oskarżenia, że książka jest dla kasy, to mniej więcej taki poziom, jakby mieć pretensję do reżyserów, czy producentów, że na filmach zarabiają.

Galadh - 2008-07-18, 15:53


W skrócie - w kwestii jakości i zawartości książki masz rację, jesli chodzi o całą otoczkę - czepiasz się (pewnie zazdrościsz sukcesu i forsy jaką Paolini zbił. Normalny ludzki odruch).


Nieprawda. Owszem, również mam zamiar zarobić na pisarstwie, ale wcale nie kupę szmalu (bo ponoć takową, tą drogą zarabiają tylko "gwiazdy") a jedynie byłbym usatysfakcjonowany taką sumą, aby przetrwać, przeżyć. Oczywiscie, jeśli będzie więcej, to trza brać - Jak to powiedział Sapek, "Gdy dają pieniądzę, tylko idiota by nie brał". Sukcesu? Jakiego sukcesu? Zapadł bym się pod ziemię ze wstydu, gdybym jechał na wydawaniu takie szrotu. Nie wiem poza tym, czego tu zazdrościć.

bonTONnaOSTRZUnoża - 2008-07-18, 16:50

Trochę bardzo, rzekłbym. A to, co wypunktowałeś, toto zbytnio dorobek nie jest, hę? Ja póki co wymyśliłem, jak śmiem twierdzić parę lepszych i bardziej oryginalnych projektów. Nie musicie wybaczać braku skromności. ;d


Pożyjemy zobaczymy.
BTW, sprawdź może znaczenie słowa „noob”. Którego na marginesie nie lubię zbytnio.


Nie jestem pewien czy dobrze pamiętam ale "noob" to uciążliwy nowicjusz napisałem tak bo zapomniałem to drugie (chyba Nwebie)
Tzn, znam autorów, którzy robią mnóstwo takich rzeczy w trakcie pisania, a i tak wydają w miarę prędko dobre książki.


Ale CP to nie geniusz mu sie po prostu poszczęściło.
To średnia w końcu czy super? :P


To średnia książka ale dla mnie super.
BTW, sporo rażących literówek.


O nie tylko nie to na tym forum ta kwestia... ciesz sie że znowu nie ma "ktury"
Nie do końca pojąłem, ale tak czy inaczej zamierzam zrobić drobiazgowe śledztwo, kto był tak inteligentny. Ta Roszpunka czy jak jej tam, ma 18 lat. :P Leżę.


Chodzi o to że ten ktoś inteligenty chyba nie był na naszym forum mógłbyś sie spytać nas dlaczego "Eragon"
mimo wszystko, sympatię ludzi można zdobyć choćby poprzez popracowanie chwilę nad estetyką postu.


Jak mówiłem jak na mnie to i tak dobrze, poprawiłem sie (chyba po dyskusji z Alv) .
Bez obaw, tak nie będzie. Choćby dlatego, bo zostaję wam jeszcze ja.


no i tego sie boje...
Nieprawda. Owszem, również mam zamiar zarobić na pisarstwie, ale wcale nie kupę szmalu (bo ponoć takową, tą drogą zarabiają tylko "gwiazdy") a jedynie byłbym usatysfakcjonowany taką sumą, aby przetrwać, przeżyć. Oczywiscie, jeśli będzie więcej, to trza brać - Jak to powiedział Sapek, "Gdy dają pieniądzę, tylko idiota by nie brał". Sukcesu? Jakiego sukcesu? Zapadł bym się pod ziemię ze wstydu, gdybym jechał na wydawaniu takie szrotu. Nie wiem poza tym, czego tu zazdrościć.


pewnie a jak już będziesz sławny skończysz karierę i zostaniesz pustelnikiem na bagnach ??

jestem pod wrażeniem – musicie wybaczyć mi ponownie, ale spodziewałem się grupy rozwydżonych dwunastolatków, nabijających mnie na pale, a spotkało mnie – bardzo pozytywne zaskoczenie. Sry, skrzywienie zawodowe. Brawo, dzięki! Mam nadzieję że kolejne komentarze, również będą na podobnym poziomie.


Wiesz po nabijaniu na pale, na poprzednim forum stwierdziłem że sie to nie opłaca :D

BMF - 2008-07-18, 17:36

Dobra panowie i panie, czas aby wypowiedział się serdeczny Antyfan no. 2. Jako radosny i subtelny przedstawiciel przeciwników Paoliniego jestem zaskoczony i dogłębnie zdumiony faktem, że "fani", bo chyba mogę was tak nazywać, nie zjechali mojego przyjaciela i mentora w sposób szalenie niekulturalny. Na chłopski rozum: Nie obrzucaliście go błotem, nie postawiliście stryczka i nie powiesiliście go na pierwszym lepszym sznurku, tylko wręcz przeciwnie, wręcz odwrotnie, przyjęliście negatywną opinie i wdaliście się w kulturalną dyskusję. Punkt dla was ^^ Co do twórczości Paoliniego - nie znam się bowiem nie czytałem, jednak fabuła o smoczku i jakimś szewczyku niezbyt mnie przekonuje. Ot zwykłe "od zera do bohatera". Po rozmowie z Galadh'em [blakuś ;*] i dogłębnym przeanalizowaniu [zero kontekstów analno-erotycznych] fabuły, oraz tego co się od wyżej wymienionego dowiedziałem, stwierdziłem, że pan Paolini to nic specjalnego. Dziecko dobrej reklamy.

Ok. Książka zrobiła furorę tylko dzięki dobrej kampanii reklamowej i sloganu ją napędzającego. Moim zdaniem, wina Paoliniego jest tutaj niewielka, bardziej jego rodziców, którzy dowiedzieli się, ze ich ukochany i najzdolniejszy synalek napisał super ekstra powieść [słyszałem, że nie puścili go do szkoły, tylko uczyli w domu, bo uważali go za zbyt zdolnego...biedak]. No i zaczęło się. Sława i chwała "Eragona" zaczęła rozrastać się na skalę światową, co wg. mnie nie powinno mieć miejsca, bowiem jest kilku pisarzy który na taką sławę znacznie bardziej zasługują. Chociażby Sapkowski [wydanie Wiedźmina w Czechach... W T F]. Przyłączyłem się do tej akcji tylko dlatego, aby wyrazić swoją opinię na ten temat: Tak być nie powinno. I tyle.

Co do pisania dla chęci zysku... Nie ma, powtarzam, nie ma pisarza który nie pisał by dla kasiory. Owszem, być może pierwszym pomysłem, impulsem, który popchnie kogoś do napisania książki, może być fascynacja jakimś innym dziełem. Ten głęboki oddech i słowo "wow" po przeczytaniu ostatniej strony ostatniego tomu i zamknięcie tym sposobem cyklu. Może być to chęć napisania czegoś podobnego, równie wielkiego i równie przejmującego. Zapadającego w pamięć na długo i ryjącego psychikę do końca życia. Lektury która potrafi zmienić światopogląd, wyznanie, a nawet charakter. Książki, która staje się czymś więcej, niż tylko zwykłym czytadłem do snu.

Mnie osobiście właśnie to popchnęło. Właśnie nie to inny, jak sam Tolkien ^^

Jednak podkreślam ponownie, po jakimś czasie w KAŻDYM człowieku rodzi się chęć, aby zarobić na książce grube miliony. I to jest niezmienne. Jedni temu ulegają, pisząc szmiry, inni nie i szacunek za to należy im oddać. Miejmy nadzieję, ze uda mi się zostać wśród tych drugich

Alveaner - 2008-07-18, 17:41

Owszem, również mam zamiar zarobić na pisarstwie, ale wcale nie kupę szmalu (...) a jedynie byłbym usatysfakcjonowany taką sumą, aby przetrwać, przeżyć.


Powyższe zdanie utwierdza mnie w przekonaniu że nie wiesz o czym piszesz. Przeżyć powiadasz, cóż, jest życie i życie. Te dwa życia jednak diametralnie się od siebie różnią.
Ja tam nie chciałabym zarabiać tyle, żeby się zastanawiać, czy mi na wszystko starczy, jak kupię książkę, czy pójdę na konie, bo jakość życia też się liczy, a życie, żeby przeżyć, to żadna jakość.

jestem pod wrażeniem – musicie wybaczyć mi ponownie, ale spodziewałem się grupy rozwydżonych dwunastolatków, nabijających mnie na pale, a spotkało mnie – bardzo pozytywne zaskoczenie. Sry, skrzywienie zawodowe. Brawo, dzięki! Mam nadzieję że kolejne komentarze, również będą na podobnym poziomie.


Tak ogóle to się zastanawiam, czy Ci się jakoś szczególnie nudzi. Czy to miała być jakaś prowokacja, żeby udowodnić, że "fani" na tym forum maja poziom ofoszonych dziesięciolatków? (Która na szczęście chyba tutaj nie wyszła).
Niestety tak to trochę zaczęło wyglądać po tych słowach.

Thunder - 2008-07-18, 17:51

BMF, wybacz, ale nie masz nic do powiedzenia tej kwestii. Nie sądź książki po okładce! W przeciwieństwie do Twojego "Mentora" nie przeczytałeś ani jednej strony, a on to zrobił kilka razy. "Od zera do bohatera"- w Dziedzictwie tyczy się wyłącznie Rorana- prostego wieśniaka, który stał się takowym "bohaterem". Kimże był Frodo? Urodził się herosem? Wybacz, ale do ponownego wyrażenia Twojego zdania zapraszam po przeczytaniu książki.
Alveaner - 2008-07-18, 17:51

jestem zaskoczony i dogłębnie zdumiony faktem, że "fani", bo chyba mogę was tak nazywać, nie zjechali mojego przyjaciela i mentora w sposób szalenie niekulturalny


Cóż, mnie tak nazwać raczej nie możesz, fanką nie jestem, a przynajmniej nie Paoliniego i jego książek.

bonTONnaOSTRZUnoża - 2008-07-18, 22:32

Dobra panowie i panie, czas aby wypowiedział się serdeczny Antyfan no. 2. Jako radosny i subtelny przedstawiciel przeciwników Paoliniego jestem zaskoczony i dogłębnie zdumiony faktem, że "fani", bo chyba mogę was tak nazywać, nie zjechali mojego przyjaciela i mentora w sposób szalenie niekulturalny. Na chłopski rozum: Nie obrzucaliście go błotem, nie postawiliście stryczka i nie powiesiliście go na pierwszym lepszym sznurku, tylko wręcz przeciwnie, wręcz odwrotnie, przyjęliście negatywną opinie i wdaliście się w kulturalną dyskusję. Punkt dla was ^^ Co do twórczości Paoliniego - nie znam się bowiem nie czytałem, jednak fabuła o smoczku i jakimś szewczyku niezbyt mnie przekonuje. Ot zwykłe "od zera do bohatera". Po rozmowie z Galadh'em [blakuś ;*] i dogłębnym przeanalizowaniu [zero kontekstów analno-erotycznych] fabuły, oraz tego co się od wyżej wymienionego dowiedziałem, stwierdziłem, że pan Paolini to nic specjalnego. Dziecko dobrej reklamy.

Ok. Książka zrobiła furorę tylko dzięki dobrej kampanii reklamowej i sloganu ją napędzającego. Moim zdaniem, wina Paoliniego jest tutaj niewielka, bardziej jego rodziców, którzy dowiedzieli się, ze ich ukochany i najzdolniejszy synalek napisał super ekstra powieść [słyszałem, że nie puścili go do szkoły, tylko uczyli w domu, bo uważali go za zbyt zdolnego...biedak]. No i zaczęło się. Sława i chwała "Eragona" zaczęła rozrastać się na skalę światową, co wg. mnie nie powinno mieć miejsca, bowiem jest kilku pisarzy który na taką sławę znacznie bardziej zasługują. Chociażby Sapkowski [wydanie Wiedźmina w Czechach... W T F]. Przyłączyłem się do tej akcji tylko dlatego, aby wyrazić swoją opinię na ten temat: Tak być nie powinno. I tyle.

Co do pisania dla chęci zysku... Nie ma, powtarzam, nie ma pisarza który nie pisał by dla kasiory. Owszem, być może pierwszym pomysłem, impulsem, który popchnie kogoś do napisania książki, może być fascynacja jakimś innym dziełem. Ten głęboki oddech i słowo "wow" po przeczytaniu ostatniej strony ostatniego tomu i zamknięcie tym sposobem cyklu. Może być to chęć napisania czegoś podobnego, równie wielkiego i równie przejmującego. Zapadającego w pamięć na długo i ryjącego psychikę do końca życia. Lektury która potrafi zmienić światopogląd, wyznanie, a nawet charakter. Książki, która staje się czymś więcej, niż tylko zwykłym czytadłem do snu.

Mnie osobiście właśnie to popchnęło. Właśnie nie to inny, jak sam Tolkien ^^

Jednak podkreślam ponownie, po jakimś czasie w KAŻDYM człowieku rodzi się chęć, aby zarobić na książce grube miliony. I to jest niezmienne. Jedni temu ulegają, pisząc szmiry, inni nie i szacunek za to należy im oddać. Miejmy nadzieję, ze uda mi się zostać wśród tych drugich


Czyli nic innego tylko przedstawiasz identyczne argumenty jak twój mentor nawet nie przeczytawszy książki...
Po co się męczyć zakładaniem tu takich tematów chcieliście nas uświadomić ?? Myslisz że jesteś pierwszy ?? Galadh Twój Bóg Tu Nie Mieszka... Jak dla mnie nic nie wskórasz a ja i tak będę dążył sympatią tą wszak nie mistrzowską lecz wciągająca fabułę -.-

Mith - 2008-07-18, 22:38

Jak dla mnie nic nie wskórasz a ja i tak będę dążył sympatią tą wszak nie mistrzowską lecz wciągająca fabułę -.-



O Latający Potworze Spaghetti i Niewidzialny Różowy Jednorożcu... W jaki sposób fabuła może być wciągająca/ciekawa, a co za tym idzie nieprzewidywalna, kiedy jest ona ściągnięta z innego dzieła? Owszem może być wciągająca, ale tylko, wtedy, kiedy nie czytało się, czy też oglądało "pierwowzoru".

Thunder - 2008-07-19, 10:43

W jaki sposób fabuła może być wciągająca/ciekawa, a co za tym idzie nieprzewidywalna, kiedy jest ona ściągnięta z innego dzieła? Owszem może być wciągająca, ale tylko, wtedy, kiedy nie czytało się, czy też oglądało "pierwowzoru".



Ekhm, że niby: Tutaj Eraś ma Saphire, w SW jest Miecz świetlny... zatem później pozna dziadka, swojego mentora, będzie poszukiwał ostatniego mistrza aby go nauczał i ostatecznie zniszczy coś na wzór gwiazdy śmierci :o? Mith, nie da się przewidzieć fabuły, nawet jeżeli jest na czymś oparta. Nadal nie wiadomo kim była matka Erasia, wiemy o niej tylko tyle, że miała na imię Selena. W SW była to Padme o której wiemy znacznie więcej. Sądzisz, że absolutnie wszystkie podobieństwa są celowe? Cóż, więc na końcy da się słyszeć z ust Galba "Ja jestem Twoim ojcem"? Wybacz mi ten sarkazm, ale dążę do tego, że nie da się przewidzieć fabuły w 100%, dlatego nadal pozostaje wciągająca i ciekawa.

Mith - 2008-07-19, 10:58

Ekhm, że niby: Tutaj Eraś ma Saphire, w SW jest Miecz świetlny... zatem później pozna dziadka, swojego mentora, będzie poszukiwał ostatniego mistrza aby go nauczał i ostatecznie zniszczy coś na wzór gwiazdy śmierci :o? Mith, nie da się przewidzieć fabuły, nawet jeżeli jest na czymś oparta. Nadal nie wiadomo kim była matka Erasia, wiemy o niej tylko tyle, że miała na imię Selena. W SW była to Padme o której wiemy znacznie więcej. Sądzisz, że absolutnie wszystkie podobieństwa są celowe? Cóż, więc na końcy da się słyszeć z ust Galba "Ja jestem Twoim ojcem"? Wybacz mi ten sarkazm, ale dążę do tego, że nie



A owszem, że się da - wystarczy przełożyć science-fiction na fantasy... Może Paolini ma taki specjalny słownik? Dictionary sci-fi --> fantasy. Ale pora skończyć żarty. Owszem! Jeżeli ktoś ma od początku do końca świadomość tego, że jest to zjazd z Gwiezdnych Wojen to może przewidzieć to, co się dzieje dalej --> zniszczenie wioski, nauki u ostatniego mistrza etc. A ta fabuła sama w sobie jest przewidywalna, np. wiadomo, że, kiedy bohater wjedzie do pustego miasta, gdzie wszędzie leżą trupy to zaraz będzie jakaś siekanka.

bonTONnaOSTRZUnoża - 2008-07-19, 14:01

O Latający Potworze Spaghetti i Niewidzialny Różowy Jednorożcu... W jaki sposób fabuła może być wciągająca/ciekawa, a co za tym idzie nieprzewidywalna, kiedy jest ona ściągnięta z innego dzieła? Owszem może być wciągająca, ale tylko, wtedy, kiedy nie czytało się, czy też oglądało "pierwowzoru".


To była ironia....

AHA... Czyli Galb jest ojcem Eraśa a Brom był jego wujem... no tak ale Broma zabiły Razacki a Obi Wana Vader -.-
Murt jest Jeźdźcem a Hans Solo nie był Jedajem.

Ale i tak wszystko skłania sie do tego:
Czemu Roran jest nudny ???
Bo akurat te rzodziały nie maja nic wspólnego z Star Wars i sam je wymyślił :(

Malthinae - 2008-07-19, 19:54

Ależ bardzo delikatna ta ofensywa [ale to nie ma nic do rzeczy].
Powiem Ci Galadh, że bardzo ciekawie piszesz... może i będziesz miał szanse na swoje pięć minut w pisarstwie, kto wie...
Nie rozumiem jednak tego, jak już wcześniej pisano, że tak strasznie interesujesz się CP... no rzeczywiście, jakbyś mu zazdrościł... Czytałem niekiedy marne próby obrony na ataki ze strony anty fanów, że może CP nie robił tego dla pieniędzy, że niby dziedzictwo nie jest przereklamowane, że CP chciał stworzyć własny świat... może. Wiemy, że człowiek jest zdolny zrobić dla pieniędzy bardzo wiele... Czy Ty Galadh i inni krytykujący 'Dziedzictwo' jesteście w ogóle fanami fantasy? Czy nie podoba wam się ten gatunek i musicie go skrytykować...[zastanówcie się]. CP nie jest święty, jak wiele ludzi [no są wyjątki ] Może chciał być kimś, jak wielu młodych... jest to możliwe. Ale czy nie miał do tego prawa? Każdy je ma. Dla mnie ten cykl jest genialny, wprost niewyobrażalnie. Wiem, że będę go bronić do upadłego. Co do 'Star Wars' to może i bardzo wiele skopiował, ale ukazał w nowym świetle, tyczy się to też Tolkiena i jego książek... Wymyślił nowe wątki, co do Rorana to mógł on nudzić ponieważ nie używał on magii, jak Eragon tylko zwykłego oręża, był jakby oderwaniem od 'prawdziwej fantasy'... nowym, innym tematem. Zdziwiło mnie jedno... jeśli mnie jakaś książka kompletnie nie wciągnie po 50-200max [stronach] chyba, że ma mniej^^ TO JEJ NIE CZYTAM, bo po co? Czy mi to coś da? Nie sądzę, tylko zmarnuje czas, a przecież jest tyle innych wybitnych[ mniej znanych] dzieł literatury, wierz mi czytałem takowych bardzo wiele. Autor nie jest ważny[powtórzę jeszcze raz!] to książka, jego dzieło... nie mówmy już o CP. WIĘC JEŚLI KSIĄŻKA CI SIĘ NIE PODOBA,[chociaż trochę]ZOSTAW JĄ JEJ PRAWDZIWYM FANOM .

Wybaczcie, ale trochę mnie to zdenerwowało.

PS
co do tego, że smoki to tylko i wyłącznie broń to bym się szczerze nie zgodził... one są przyjaciółmi, doradcami, pomagają Ci [w sumie broń też;)]... one także podejmują decyzje... Przemyślcie to.

Mith - 2008-07-19, 20:10

Czy Ty Galadh i inni krytykujący 'Dziedzictwo' jesteście w ogóle fanami fantasty? Czy nie podoba wam się ten gatunek i musicie go skrytykować...


Yes, we are.

Malthinae - 2008-07-19, 20:18


Następny objaw zrozpaczonego fana próbującego za wszelką cenę bronić tego "dzieła".


Cóż jak pisałem, ta seria mi się podoba. [ no i tak w ogóle to chyba forum dla fanów^^ przede wszystkim, nie?] ;D
Malthinae. napisał/a:
co do tego, że smoki to tylko i wyłącznie broń to bym się szczerze nie zgodził... one są przyjaciółmi, doradcami, pomagają Ci [w sumie broń też;)]... one także podejmują decyzje... Przemyślcie to.

I nie jest to pomysł Paoliniego, więc co z tego?


Jak to co z tego? 2 całkiem inne rzeczy zastanów się... ktoś napisał, że to nie pomysł CP... i już nic oryginalnego. Nie rozumiem gdzie są podobne [może odrobinkę] ale tak jest i z innymi książkami... np. różdżka, też mogę powiedzieć, że jest podobna.

Mith - 2008-07-19, 20:27

Cóż jak pisałem, ta seria mi się podoba. [ no i tak w ogóle to chyba forum dla fanów^^ przede wszystkim, nie?] ;D


Ok, o gustach się nie rozmawia, tak?
PS.: Od kiedy to używa się kwadratowych nawiasów, zamiast okrągłych?

Malthinae - 2008-07-19, 20:44

Co do kwadratowych nawiasów, to bo tak i już... na komputerze zawsze tak piszę[normalnie okrągłe]... tak już mam ;]... więc jeśli Ci to przeszkadza to trudno. (Lepiej?)
Mam wrażenie, że nie rozumiem Twojego toku rozumowania. Co nazywamy czymś oryginalnym? Coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałeś/czytałeś etc.


masz rację.
i to jest kolejny punkt, którego Dziedzictwo nie spełnia, skoro jest aż tyle podobieństw.

Pisałem Ci już, że w wielu książkach są podobieństwa jak choćby i z tymi różdżkami, wspaniałe magiczne miecze itp. [bardzo wiele tego jest, chyba sam wiesz ;]]... A oryginalne w tej serii jest to, że wymyślił nie tyle broń, co przyjaciela[no to chyba jest bardziej oryginalne niż zwykłe mieczyki (jak mówiłeś 'o gustach się nie rozmawia'- ja wolę to Ty tamto)].

Mith - 2008-07-19, 20:49

Co do kwadratowych nawiasów, to bo tak i już... na komputerze zawsze tak piszę[normalnie okrągłe]... tak już mam ;]... więc jeśli Ci to przeszkadza to trudno, lata mi to ;D.


Więc nie zdziw się jak pewnego pięknego dnia dostaniesz za to warna, bądź ludzie nie będą Cię brali na poważnie...

Malthinae - 2008-07-19, 20:54

Skoro Ci to tak przeszkadza, to zmieniłem wypowiedź. trudno. (weszło mi to w krew, ale postaram się to zmienić).
Wymyślił PRZYJACIELA, zwróćcie uwagę na to słowo: przyjaciela. Ludzie przed ukazaniem tej książki nie mieli przyjaciół, a co za tym idzie bohaterowie w książkach też nie. Normalnie powinniśmy jakoś nazwać tą nową epokę...


Ironizujesz? bo w tym wypadku nie potrafię rozróżnić. Czy też może podoba Ci się to i w końcu dostrzegasz oryginalność?

Mith - 2008-07-19, 21:05

Ironizujesz? bo w tym wypadku nie potrafię rozróżnić. Czy też może podoba Ci się to i w końcu dostrzegasz oryginalność?


Owszem - ironizuję - nie ma w tym pomyśle NIC oryginalnego.
Chociażby przyjaźń między Harrym, a Hedwigą (myślę, że Pottera czytałeś). We Władcy np. Gandalf przywiązywał ogromną wagę dla Cienistogrzywego - bardzo go szanował. Tutaj wymieniać można dużo. Nie ma w tym nic oryginalnego. Smoki także od dawna mają inny obraz - chociażby w kulturze Japonii, często mówią etc.

O, przypomniało mi się - np. w Hobbicie smok Smaug - mało tego, że mówił to miał nawet niezły charakterek, a to, że w Eragonie mają one raczej pozytywne nastawienie nie jest moim zdaniem niczym oryginalnym, ot co.

Alveaner - 2008-07-19, 21:21

Czy Ty Galadh i inni krytykujący 'Dziedzictwo' jesteście w ogóle fanami fantasty? Czy nie podoba wam się ten gatunek i musicie go skrytykować...[zastanówcie się]


Tak, mogę powiedzieć, że lubię fantasy jako gatunek, nie znaczy to jednak, że muszę podziwiać dzieło CP i wychwalać je pod niebiosa. Jak każdy gatunek fantasy ma pozycje wybitne, średnie, jak też kompletnie do dupy.

Wodzus - 2008-07-20, 00:29

ALV:
To ciekawe zdanie było zawarte w rozmowie z kapitanem oddziału w jakiejś wiosze, przez którą Brom i Eragon przejżdżali. Pamiętam tylko taki szczegół, że tam Brom kupił Eragonowi rękawicę.
Jest to właściwie sam począteczek Eragona, tak mi się wydaje.

W ogóle, to mi się wydaje że trochę nie tak ta dyskusja wygląda. Bo wychodzi na to, że antyfani oskarżają, my jako ludzie obiektywni przyznajemy im w większości rację i wychodzi na to, że fanów nie ma.
Jak to? Czy tylko ci, których książka nie zachwyciła umieją rzeczowo rozmawiać?

Czy Ty Galadh i inni krytykujący 'Dziedzictwo' jesteście w ogóle fanami fantasty? Czy nie podoba wam się ten gatunek i musicie go skrytykować...[zastanówcie się].


Sam sobie strzeliłeś w stopę tym stwierdzeniem. Nie ma gatunku fantasty, jest fantasy. Ja jestem autentycznym fanem fantasy i horroru, i wiem przynajmniej jak się nazywają moje ulubione gatunki.

Malthinae - 2008-07-20, 09:24

Sam sobie strzeliłeś w stopę tym stwierdzeniem. Nie ma gatunku fantasty, jest fantasy. Ja jestem autentycznym fanem fantasy i horroru, i wiem przynajmniej jak się nazywają moje ulubione gatunki.


Dobrze, dziękuje... ale to tylko literówka, zmieniłem już to (nie mam pojęcia, dlaczego tak napisałem... czasem tak jest )
Ja zazwyczaj jak zacznę czytać, to kończę (no chyba, że coś mi wybitnie nie leży), po prostu potem będę mogła przynajmniej powiedzieć za co książki nie lubię. No i jednak ciągle pozostaje nadzieja, że będzie lepiej na dalszych stronach.


Ty robisz tak, ja tak... biblioteka w moim mieście jest bardzo obszerna, co do zbiorów, więc jeśli wiem, że po przeczytaniu iluś tam stron jedna książka mnie nie ciekawi wolę ją odłożyć i przeczytać inną, lepszą.
Najczęściej jednak bardzo silny związek który można porównać do relacji Eragon-Saphira mogą mieć ludzie tylko z jednym zwierzęciem. Również mogą się przenosić w ciało zwierzęcia, z którym są związani. No i bardzo cierpią po ich śmierci/stracie.


Tu się oczywiście zgodzę, bo czym byłby główny bohater bez swego wiernego przyjaciela, który zawsze jest gotów mu pomóc.
Tak, mogę powiedzieć, że lubię fantasy jako gatunek, nie znaczy to jednak, że muszę podziwiać dzieło CP i wychwalać je pod niebiosa. Jak każdy gatunek fantasy ma pozycje wybitne, średnie, jak też kompletnie do dupy.


Oczywiście o tym wiem, iż jeśli się jest fanem fantasy nie musisz lubić Eragona i całego cyklu. Chciałem się tylko upewnić, gdyż nigdzie nie było napisane, a było to pytanie ważne.
Nie mam w zwyczaju nie lubić postaci, bo nie używa magii. Wątki Rorana po prostu były nudne i to bynajmniej nie z powodu braku magii.


Dla mnie te wątki były oczywiście gorsze od części, w której mieliśmy do czynienia z Eragonem, ale usadowione zostały, jak już wspomniałem od 'tamtej rzeczywistości', one są całkiem inne.

Labellui Cua - 2008-07-20, 16:24

Dobrze. Ja się troszeczkę oderwę od wszystkich wypowiedzi i odpowiem na zasadnicze pytanie: skąd ta sława książek Paoliniego?
Bo to jest pigułka. Może nie najwyższych lotów, ale coś jakby trampolina. Nie każdy zaczyna od mistrza T. Eragon jest idealną książką, ażeby nieczytające dzieciaki miały pierwszy kontakt z fantasy, mogło sobie wyrobić zdanie - czy elfy, smoki i magia to jest coś dla nich, czy nie. Można tu wszystko po prostu liznąć. Nie każdy dziesięciolatek jest w stanie przebrnąć przez WP (sama jestem takim przykładem), ale Dziedzictwo może otworzą drzwi do innych lektur? Mi otworzyły.

Malthinae - 2008-07-20, 18:22

Dla mnie otworem do fantasy oraz wielu innych gatunków stał się HP (przed jego przeczytaniem- a przeczytałem, o dziwo jak tylko wyszedł na polskie półki- nie za bardzo lubiłem zagłębiać się w książki...) 'Dziedzictwo' uważam za łatwiejsze, a często nawet ciekawsze od WP. Wszystkie pieśni oraz wiersze Tolkiena nie za bardzo znalazły u mnie upodobanie, aczkolwiek całe przedstawienie świata, barwne legendy, doskonała fabuła są oczywiście świetne.
Dobrze. Ja się troszeczkę oderwę od wszystkich wypowiedzi i odpowiem na zasadnicze pytanie: skąd ta sława książek Paoliniego?


ale Dziedzictwo może otworzą drzwi do innych lektur? Mi otworzyły.


Zdecydowanie 'Dziedzictwo' jest cyklem znacznie lżejszym, nie trzeba się aż tak skupiać i zagłębiać przy czytaniu tej serii, jak to jest w wypadku WP. Może rzeczywiście tu tkwi sekret jego tak wielkiej sławy.

Eridor - 2008-07-24, 22:52

Zgadzam się z przedmówcą. Harry to była moja pierwsza książka fantasy. Potem zainteresowałem się innymi: Opowieściami z Narnii, Władcą Pierścieni, Wiedźminem i Eragonem.

Z tym że: Narnię czyta się najłatwiej, ale to właśnie trochę przeszkadza. Dziedzictwo jest idealne!

Iskastan - 2008-07-25, 00:10

Mnie śmieszy tylko jedno, pan który zaczął te dyskusje powiedział że "o gustach sie nie dyskutuje" jest głupie...ale czemu?To że jednemu podoba sie disco polo, nie znaczy że jest w jakiś sposób gorszy, są gusta i guściki, co do przeczytania książki kilka razy, czytałem najgorsze gnioty po kilka razy z...nudów?Dla mnie każda fantastyka się liczy, a Eragona i najstarszego przeczytałem kilkanaście razy i jeszcze na bank wrócę do tych książek(nie mówię że to jakieś najlepsze książki są)

PS

mnie śmieszyła jedna rzecz.
otóż:
Roran Garrowsson, pozwolę sobie zacytować pewną rozmowę(trochę długa rozmowa z kolegą identyfikującym się nickiem garrow):

PS
Proszę nie brać tej rozmowy na poważnie, jest żartobliwa, nie ma celu urazić czyichś wierzeń religijnych.


21:23:54 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
więc to był Garrow Garrowsson(!)
21:24:01 garrow ten z tlenu (xxxl)
ale hardkor
21:24:07 garrow ten z tlenu (xxx)
był synem siebie samego
albo innego Garrowa
nie, nie mam syna
...
21:24:19 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
nie prawda
jego ojciec
zapoczatkowal linie Garrowssonow!
21:24:35 garrow ten z tlenu (xxx)
wiec jego dziadek
tez musial byc garrowem
21:24:41 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
no
21:24:43 garrow ten z tlenu (xxx)
bo on byl Garrowsonem
21:24:48 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
xD
21:25:02 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
ale niezle nazwisko
w tym niezla wtopa
21:25:10 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
najlepsze jest to, ze malo kto to widzial xD
21:25:24 garrow ten z tlenu (xxx)
a co, tam faktycznie Ronan czy jak mu bylo, mial takie anzwisko?
21:25:30 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
nie
21:25:31 garrow ten z tlenu (xxx)
nie zwrocilem w ogole na to uwagi
21:25:32 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
jest kilka fragmentow
21:25:32 garrow ten z tlenu (xxx)
eno
..
21:25:34 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
jak do niego mowili
Roran Garrowsson
xD
21:25:41 garrow ten z tlenu (xxx)
...
21:25:51 garrow ten z tlenu (xxx)
no to daltego bo Garrow to jego... STARY
21:25:55 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
wiec jestes z rodu Garrowssonow
niet
xsD
21:26:02 garrow ten z tlenu (xxx)
nie, ja jestem Llavreti
21:26:04 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
to jest nazwisko Garrowsson
nie
jesteś GARROWSSON
21:26:10 garrow ten z tlenu (xxx)
...
21:26:17 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
twój dziad był garrowssonem
21:26:24 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
twój ojciec był garrowssonem
21:26:30 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
i ty jesteś garrowem garrowssonem
21:26:38 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
takie jest twoje rodzinne przeznaczenie!
21:26:38 garrow ten z tlenu (xxx)
a pierwsza osoba z mojego rodu?>
21:26:46 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
to Garrow
ktory po smierci
przeniosl sie tutaj
21:26:53 garrow ten z tlenu (xxx)
ale jakie mial nazwisko
21:27:02 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
twoj rod nie ma poczatku!
21:27:08 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
a bynajmniej nikt nie wie czy ma
xD
wiec nie ma

21:27:12 garrow ten z tlenu (xxx )
ma
moj rod pochodzi od Boga
21:27:19 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
!
21:27:19 garrow ten z tlenu (xxx)
i Bog to nie zaden
Jahwe
21:27:21 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
bóg nie ma poczatku
21:27:21 garrow ten z tlenu (xxx)
tylko
Garrow
21:27:23 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
i nie ma konca
!
21:27:33 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
czyli jestes synem BUGA
21:27:36 garrow (xxx)
i to w ogole blad w bibli
bo tam nie mialo byc
Jestem Ktory Jestem
tylko
Jestem Garrow
...
21:27:49 jakub103 (jakub103@tlen.pl)
juz wiem czemu masz taka...robaczywa twarz


Malthinae - 2008-07-25, 19:49

Mnie śmieszy tylko jedno, pan który zaczął te dyskusje powiedział że "o gustach sie nie dyskutuje" jest głupie...ale czemu?To że jednemu podoba sie disco polo, nie znaczy że jest w jakiś sposób gorszy


Właśnie, dlatego wydaje mi się, że nie powinno się rozmawiać o gustach, są ludzie którzy naśmiewają się z upodobań innych (tak samo jest w przypadku wyglądu ). I właśnie, tak samo jest w przypadku Eragona i całego Cyklu. Jednym się podoba innym nie. Lecz możemy porozmawiać, tak jak już wspomniała Labellui Cua, co sprawia, że Eragon jest taki popularny? ;> Oraz np. o ewentualnym 'kopiowaniu' przez CP z innych książek. Nie powinniśmy rozprawiać o dziwnych rozmowach.

Dla mnie Eragon jest świetny, nie jest 'ciężki' do czytania, wprost przeciwnie jest przyjemną książką, może nie taki najlepszy, jak WP, ale prostszy i jak już pisałem, nie trzeba się w niego, aż tak 'zagłębiać' ;). (Powtórzyłem się pewnie już 10 raz).

Co do Paolini'ego- 'Uczył się w domu i szkołę średnią ukończył w wieku 15 lat dzięki kursom korespondencyjnym.'

Arlyin Liriel Black - 2008-07-26, 15:18

Stwierdzenie "o gustach się nie dyskutuje" jest rzeczywiście głupie. Jak słusznie zauważył autor tematu, ludzie mówiący tak najczęściej po prostu nie mają argumentów na obronę własnego zdania i chcą w ten sposób zakończyć dyskusję, w której byliby na przegranej pozycji od samego początku.

Uff, trochę do poczytania było, spóźniłam się baardziej niż Wodzus.^^

W ogóle, to mi się wydaje że trochę nie tak ta dyskusja wygląda. Bo wychodzi na to, że antyfani oskarżają, my jako ludzie obiektywni przyznajemy im w większości rację i wychodzi na to, że fanów nie ma.
Jak to? Czy tylko ci, których książka nie zachwyciła umieją rzeczowo rozmawiać?



Wydaje mi się, że ludzie ze starego forum, które było pierwsze, dorośli na tyle, ze widzą wady "Eragona". Bo, jak zauważyła Cua, "Dziedzictwo" to książki lekkie i nieskomplikowane, bardziej dla dzieci prawdę mówiąc i ludzie poważniejsi fanami raczej nie bedą. Wiadomo, wraz z rozwojem gust nam się wyrabia.^^
Teraz są tu glównie ludzie, którzy lubią dyskutować, a ci, którym się "Eragon" podoba jeszcze tego nie umieją. To wynika z moich obserwacji i proszę się nie obrażać.

Poza tym, muszę pochwalić Galadh'a za to, że chciało mu się tak pięknie i poetycznie przelać na papier(lub w tym wypadku na monitor) swoją niechęć do tego jakże wspaniałego "dzieła".

Nie mam już sily ani ochoty przytaczać kilkudziesięciu innych wypowiedzi, bo to chyba nieaktualne. Wybaccie, ale poczekam na dalszy rozwój dyskusji(jeśli takowy będzie), bo się pogubiłam.

O Latający Potworze Spaghetti i Niewidzialny Różowy Jednorożcu...


Tym zostałam powalona...

Malthinae - 2008-07-26, 19:35

Wydaje mi się, że ludzie ze starego forum, które było pierwsze, dorośli na tyle, ze widzą wady "Eragona".


Dużo wad i błędów jest w książkach i będzie. Trudno wszystko do końca przemyśleć.
niechęć do tego jakże wspaniałego "dzieła".

Mam rozumieć, że nie uważasz 'Dziedzictwa' za jakieś dzieło? ;> Każdy uważa inaczej. Ja np. 'Eragona' i 'Najstarszego' przeczytałem jeden raz. Niedawno przemogłem się (miałem dużo innych, nowych książek) i zacząłem ponownie zagłębiać się Alagaësię i powiem szczerze już mnie tak nie zachwyca. Dostrzegłem dużo błędów zbyt, jak to mówiliście prosta fabuła... zero 'dreszczu podniecenia' (jeśli czytałem książkę nawet 2, 3 raz- ciekawą zawsze był, a tu nic). Jenak jestem przywiązany do tej książki (tak, by z niecierpliwością czekać na kolejną premierę)... stwierdzę jednak, że to:
a ci, którym się "Eragon" podoba jeszcze tego nie umieją.

Nie jest prawdą.
Dzieło CP (jak to już ktoś mówił) do przeczytania jeden raz, a kiedy je czytasz wydaje się wspaniałe, później 'maleje w oczętach', CP zbyt wiele nie pozmieniał (jeśli chodzi o to, że coś 'pożyczył od innych książek), jednak nie mam mu tego za złe musiał się na czymś wzorować.

Książki CP są bardzo przereklamowane, ale jeszcze bardziej było z HP i z tym ile dzieciaków (w tym mnie już dawnooo) nawrócił do czytania, z 'Dziedzictwem' jest teraz podobnie. Chyba tylko na tym polega fenomen tych książek... Gdyż świat w nich przedstawiony jest zbyt mało skomplikowany by zauroczyć oczytanych.

Iskastan - 2008-07-27, 20:32

Stwierdzenie "o gustach się nie dyskutuje" jest rzeczywiście głupie. Jak słusznie zauważył autor tematu, ludzie mówiący tak najczęściej po prostu nie mają argumentów na obronę własnego zdania i chcą w ten sposób zakończyć dyskusję, w której byliby na przegranej pozycji od samego początku.



Źle myślisz, dla przeciętnego 14 czy 15 latka czytanie książek to zuo, herezja i ogólnie powinienem iść do psychiatry(!) bo czytam za dużo książek i za dużo razy jedną książkę, nie chce mi sie po prostu użerać z takimi ludźmi, co do argumentów, to że twojej osóbce coś się nie podoba, nie znaczy że mi się ma to nie podobać, bo ty masz argumenty, gdybym się słuchał argumentów swoich kolegów z klasy, to dawno przestałbym czytać książki, zajmować się pisaniem opowiadań czy grać w różne rpgi czy uczyć się programowania bo to "bul i rzal i chemu ty to robish??????!!!11111111111" Ja śmiało mogę wyjść z argumentem, że o gustach się dyskutuje, bo np. to że ty masz miliardy argumentów że metal jest zły, to mi i tak te utwory wpadną w ucho.Jeden słucha peji, drugi będzie wolał rammsteina czy inny zespół.Tak samo jest z autorami książek, to że MI sie podoba dziedzictwo, nie znaczy że INNEJ OSOBIE musi sie to podobać i szczerze mówiąc mam to głęboko gdzieś że ta osoba ma miliardy argumentów że paolini jest be i fuj, mimo że zrobiono z dziedzictwa komerche na maksa, to mi i tak mi sie będzie podobać, nie jest dla mnie istotne że wysuniesz miliony...baa nawet miliardy argumentów, tak czy siak mimo błędów dziedzictwo dalej będzie sie mi podobać i będzie zajmowało wysokie miejsce w mojej prywatnej biblioteczce ze względu min. na sentyment.

O Latający Potworze Spaghetti i Niewidzialny Różowy Jednorożcu...
Tym zostałam powalona...



Latający potwór spaghetti i niewidzialny różowy jednorożec, to rzeczy tak samo stare jak 13 księga bana tadeusza(kto słyszał ten wie) i kilka innych rzeczy krążących po sieci i nawiedzających młodszych userów.

To tyle z moich wypocin, będę walczył o argument o gustach się nie dyskutuje do samego końca i zniszczenia palców/klawiatury

PS
Moja pierwsza rejestracja na forum była w 2006, więc chyba nie jestem w grupie młodszych użytkowników

Arendos - 2008-07-28, 16:39



książka, powinna bronić się sama swoją jakością, a nie wiekiem autora! Chyba mówię prawdę? Nie ma znaczenia, ile lat miała osoba, która ją napisała. Książka ma być dobra, „z samej siebie”, i tyle.



Tak jest, racja. Wygląda to jak książka napisana przez dziecko, tak 'do szuflady'.

Iskastan - 2008-07-28, 20:06


Tak. Tutaj też trzeba, chcąc nie chcąc przyznać rację. Bo co, bo ma rodziców w drukarni, to od razu sobie wypuści własną książkę? (Nie wspominając o tym, że wiele talentów pisarskich z tego samego powodu się zupełnie marnuje...)



Spalmy Paoliniego bo miał szczęście, super, ekstra i odlot, jakim prawem on ma szczęście?
Osobiście nie lubię, jak ktoś krytykuje książki, bo przeczytał kilka dzieł sapkowskiego i sie czuje super bossem i "miżczem"
Ludzie, co wy się czepiacie CP, chcecie udowodnić że jesteście na tyle inteligentni że zauważyliście błędy?Zanim zaczniesz krytykować, to skrobnij jakieś opowiadanie, żeby udowodnić że znasz się na rzeczy.
PS
Taka krytyka, jak ta w twoim podpisie wcale mnie nie rusza, można powiedzieć że wbrew pozorom mnie bawi.
PEACE

Arlyin Liriel Black - 2008-07-29, 15:24

Drogi Iskastanie, właśnie przez takich użytkowników zaśmiecają się tematy.
Nie dość, że nie mają nic szczególnego do powiedzenia, to jeszcze piszą jakby się czegoś niezdrowego napili. No i to słownictwo...Dlatego na twoje zarzuty pozwól, że nie odpowiem, dopóki się nie poprawisz.

Dzieło CP (jak to już ktoś mówił) do przeczytania jeden raz, a kiedy je czytasz wydaje się wspaniałe, później 'maleje w oczętach', CP zbyt wiele nie pozmieniał (jeśli chodzi o to, że coś 'pożyczył od innych książek), jednak nie mam mu tego za złe musiał się na czymś wzorować.



Wzorować - tak, ale nie ściągać. Każdego szanującego się pisarza stać chyba na oryginalność, prawda? Tak więc czy CP jest takim?


5.Godna pożałowania, komercja wokół książki. I odbiorcy. Nastolatek z nudów pisze swoje małe dzieło. Rodzice wydają mu to na pobliskim obszarze (wcześniej redagując dosadnie – jak to wyglądało przed redakcją?!), książka zdobywa coraz większą popularność i wkrótce szaleństwo ogarnia cały świat.



Tak. Tutaj też trzeba, chcąc nie chcąc przyznać rację. Bo co, bo ma rodziców w drukarni, to od razu sobie wypuści własną książkę? (Nie wspominając o tym, że wiele talentów pisarskich z tego samego powodu się zupełnie marnuje...)

I tu mam mieszane uczucia. no bo, jak ktoś(nie pamiętam kto, wybaczcie) napisał, czemu miałby nie skorzystać z okazji?
Z drugiej strony, to fakt - dzieciak z ambicjami ale bez talentu wydaje swoje "dzieło", a autnetycznie utalentowani lecz nieznani, nie mają takiej mozliwości...

Galadh - 2008-08-01, 02:36


Z tym że: Narnię czyta się najłatwiej, ale to właśnie trochę przeszkadza. Dziedzictwo jest idealne!



Co co co? :P Nie kminię do końca. ;D

@Maltinae:
Tak, jesteśmy zwolennikami i miłośnikami fantasy, ani chybi. Nie rozumiem, dlaczego mieliebyśmy nie być...? Aha, zaraz, zaraz. Chodzi Ci o to, że nie przepadamy za tym "dziełem" wątpliwej jakości? Strzelasz na oślep, i nie trafiasz. Ja np. kocham fantastyke. I choćby dlatego, nie uważam, że "Dziedzictwo" powinno należeć do czołówki owego gatunku. A niektórzy, są tego zdania. Na szczęście i tak wiemy swoje...

@Iskastan:
Nie chodzi o to, że masz słuchać zdania kogokolwiek. Sam oglądasz, czytasz, słuchasz tego, co ci się żywnie podoba, i nie powinieneś rezygnować ze swoich hobby np. dlatego, bo się przejechałem po Paolinim. Jeśli cię to satysfakcjonuje, jeżeli jesteś z tego dumny, to przecież możesz interesować się tym nadal...! Co nie zmienia faktu, że zwrot "o gustach się nie dyskutuje" jest pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia dla mnie, i gdy ktoś takowego używa, to w większości przypadków mam już klarowną sytuację.

"Ludzie, co wy się czepiacie CP, chcecie udowodnić że jesteście na tyle inteligentni że zauważyliście błędy?"

Jak widać, jestem pierwszym. *Świeci inteligencją*. Ech...

"Zanim zaczniesz krytykować, to skrobnij jakieś opowiadanie, żeby udowodnić że znasz się na rzeczy."

Skrobnąłem. I to nie jedno. Tak, jestem lepszy od Paoliniego. Ale wcale nie uważam to za powód do dumy, do spoczywania na laurach. Żaden wysilek, kolego. A jeżeli tak bardzo tego pragniesz, to mogę pacnąć na forum coś średniejszej klasy. Abyś się o tym dowodnie przekonał.

Tyle.
Dziękuję ponownie, za dyskusję na poziomie. Nie, to nie była marna prowokacja. To była... uwaga, uwaga... Próba nawiązania dyskusji! Tak, jak to robimy teraz. I tak jest, uważam, dobrze. Dziękuję wszystkim ponownie, a tych, którzy nie wrzucili swoich dwóch centów, zachęcam do zrobienia tego.

I nie przejmujcie się BMF'em. ;D

Pozdrawiam.

PS. Możecie zrobić coś z tymi wściekłymi "tró" dziećmi, które w komentarzach newsu o zakończeniu prac nad 3 tomem, nadal obrzydliwie chamsko objeżdżają tych, którzy odważyli się wyjść z krytyką? I mimo tego, jak zadzierają noski, nie są na tyle odważne, aby wejść choćby do tego tematu? ;/ Ręcę opadają, jak czytam ich wypowiedzi. Dobra, nawoływanie tego tam Michała czy jak mu tam, do leczenia się, to również przegięcie, ale i tak ginie w fali absurdów tam. Dziękuję.

BMF - 2008-08-01, 02:45

Wiatr zawodził w ciemnościach, niosąc z sobą woń, która mogłaby odmienić losy świata.



HAHA

Za chwilę ja się będę śmiać jak Ci wstawię ostrzeżenie, za żałośnie krótki post. Cytowanie nie zwalnia od jakiejś bardziej konstruktywnej wypowiedzi pd cytatem. Jak następnym razem wpadniesz na równie odkrywczą odpowiedź, to zostaw ją dla siebie.

Iskastan - 2008-08-02, 23:56

To zamieść tutaj kawałek, wtedy zobaczymy czy jesteś lepszy od paoliniego, a nuż widelec będą w twoich opowiadaniach jakieś ciekawsze rasy niż elfy, ludzie czy krasnale.Sam piszę opowiadania i wiem że Paolini nie jest jakimś najmocniejszym.
Galadh
Jesteś skromny :P

Finiariel - 2008-08-03, 11:41

Więc i ja dorzucę swoje, lekko spóźnione, przysłowiowe trzy grosze.

Zacznę od tego, że zaznajomienie się z gatunkiem fantasy (i w ogóle z jako tako większymi książkami) zacząłem od "HP". Wtedy była to dla mnie lektura wciągająca, a i fabuła była ciekawa (może to jedno i to samo...). Teraz gdybym miał od nowa czytać wszystkie tomy, to chyba bym się pochlastał. Potem po przeczytaniu "WP" i "Wiedźmina" zrozumiałem, że w, przynajmniej pierwszym tomie, podano mi dziecinną formę fantasy. Z tym, że to mogę wybaczyć, bo książka ta była kierowana do młodszych odbiorców. W przypadku "Eragona" trudno czegoś takiego nie zauważyć, ani wybaczyć.

Tak, "Eragona" zacząłem czytać, kilka latek temu, przy okazji jego premiery w Polsce, a to dlatego, że uwielbiałem i uwielbiam wszelakie smoki. Perspektywa Smoczych Jeźdźców wydała mi się ciekawa. Niestety, teraz mogę stwierdzić, że fabuła jest denna, a praktycznie wszystko ściągnięte z innych wielkich i mniejszych "tytułów". Nawet śmierci bohaterów są dodane, jakby na siłę.

Tak, też uważam "Dziedzictwo" za średnią serię, ale doczytam ją, bo zwykłem dokańczać, to co zacząłem. Oczywiście taki Paolini poziomem nie dorównuje AS'owi ani Tolkienowi, bo co tu porównywać.

Do podobieństw z GW nie będę sie odnosił, bo nigdy do mnie "nie przemawiały" (Gwiezdne Wojny). Ale podobieństwa do Tolkiena też są uderzające. Co dziwne, nikt nie wspomina o Ra'zackach. Nie przypominają Wam może, humm.... Nazgule?

Na koniec przyznam, że Paolini może być postrzegany jako dziecko reklamy. Ale to nie jego wina, że tak go wykreowali. A może jego, bo nie miał swojego zdania, co do kwestii reklam? A co do jego wieku. Piętnaście lat miał, jak zaczął w brudnopisie skrobać zarysy tzw. "fabuły".

PS. Panowie, wyzywanie siebie na pojedynki literackie nic nie da. ;)

A teraz wybaczcie, śpieszę się. Z poważaniem, Finiariel.

Moon - 2008-08-08, 21:17

Przybyłam, zobaczyłam i zgodziłam sie, nieco zniekształcając słowa Juliusza Cezara.

Galadh.
Zgadzam sie z tobą.
W 95% procentach. W stu nie mogę, ponieważ nie oglądałam trzech starszych części SW i wypowiadać sie nie powinnam :p

Masz rację, że Dziedzictwo ciągnie sie jak flaki z olejem, a autor garściami czerpał z klasyki fantasy jak i nie tylko.

I mimo, iż zarejestrowałam sie na tym forum jako oddana fanka wówczas jeszcze trylogii "Dziedzictwo", już nią nie jestem. Przejrzałam na oczy. Po przeczytaniu naprawdę dobrych książek, zdałam sobie sprawę, że Eragon to tylko narzędzie komercji, na którym
Paolini zarabia robiąc sobie stał grunt na przyszłość i nie ma sie czym zachwycać. A trzeci tom zamierzam kupić z czystej ciekawości, czy autor wykaże sie inwencją twórczą i czymś nas zaskoczy, w co osobiście wątpię.

W sumie, jedyne, za co pochwalam "Dziedzictwo" to Angela i Solembum, chyba jedyne w miarę oryginalne postaci.

Ja bym chciał jeszcze dodać, że użytkowniczki o nickach jotka i Roszpunka, wczoraj i właściwie także dzisiaj, uczestniczyły w ożywionej dyskusji z kilkoma osobami. Odbyła się ona w komentarzach do jednego z najświeższych news'ów. Owszem, krytykujący zachowali się nie do końca ładnie, obrażając je, ale swoją drogą – jaki poziom te 2 osoby zaprezentowały? I jak taki np BMF mógł zachować dystans i zimną kraw? Po ponad 10 postach radosnego krzyczenia, wspaniałomyślnie napisały, dlaczego „Dziedzictwo” jest wg nich potęgą. Oto owe, trafne argumenty:

1.Ciekawa i wciągająca fabuła, przyznaje nie jest ona mistrzowska...
2.Wiele barwnych i różnorodnych postaci, z których każda coś wnosi do ogólnego zarysu akcji...
3.Czytający Eragona( w większości pomijając niektórych...)po każdej stronie są ciekawi tego co się dzieje dalej.. z paroma wyjątkami (dla mnie przygody Rorana były nudne)
4.Książkę czyta sie przyjemnie i szybko, potrafi zabić nudę...
5. Przemyślana fabuła, która z biegiem czasu ujawnia swoje tajemnice i rozwiązuje zagadki
6. W miarę przybywania stron bohaterowie dojrzewają i zmieniają się nie koniecznie na dobre...
7. Duża wielowątkowość co sprawia, że "każdy" może znaleźć coś dla siebie...
8. Nowe spojrzenie na świat fantasy, przedstawienie znanych ras w innym świetle...

No cóż, robi się nam ciekawy przekrój prawda?
Kolejny zestaw:

-występują emocje- czego w wielu książkach brakuje,
-postacie wydają się prawdziwe,
-jest niesamowicie wciągająca,
-wyobraźnia Paoliniego nie zna granic,
-przedstawił wczesniej znane już postacie (elfy, krasnoludy, smoki) całkiem inaczej niż inni pisarze,
-nie robi długich na 5 stron opisów,
-nie zrobił z Eragona wszechmogącego,
-całą książkę wcześniej przemyślał (różne fakty łączą się ze sobą),
-potrafi myśleć inaczej niż większość ludzi z jego gatunku (faceci) i wie, że część swoich fanów zyskał dzięki temu, że zrobił z Eragona "Księcia na białym koniu",:)



No cóż,... miałam takie same zdanie po przeczytaniu Eragona, czyli w wieku jedenastu lat -.- Na szczęście przejrzałam na oczy.

EDIT
-nie zrobił z Eragona wszechmogącego,


Szczerze mówiac w tym momencie prawie zleciałam z krzesła ze śmiechu xD

Strona 1 z 31, 2, 3


Pokrewne tematy

Wiersze.
Pozdrowienia z...
Dziwactwa forumowiczów
Kompania Angreńska
Los Diablos Polacos - Sklep Internetowy
"Dział zażaleń"
Co Was najbardziej drażni u innych ludzi ?
A Victory lost [MMP]
JPGi :)
Market-Garden OdeB.
Łódzki Klub Gier Historycznych "Reduta"
Koszykówka
Rowerowy wyjazd weekendowy
Manchester United
Twórczość
Archiwum tematów z grup dyskusyjnych !! Indeks
Linki,